Wracałam do domu, jak zwykle tą samą drogą przez centrum miasta. Była to spokojna okolica; ludzie spacerowali, jeździli na rowerach, kupowali jedzenie w przydrożnych budkach, których nie ukrywając..było dużo. O dziwo dziś nikogo nie było. Może to dlatego, że już się ściemniało..Przyznam, że akurat w tej części Doncaster po zmroku nie jest zbyt przyjaźnie...Ja sama bałam się tędy wracać..zwłaszcza jak nie ma ludzi. Szłam szybkim krokiem, na nogach miałam glany i mocna tupałam a mimo to słyszałam, że ktoś za mną idzie. Nie była to kobieta bo one mają lżejszy krok. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni /16.13 godzina mojej śmierci/ pomyślałam i zaśmiałam się sama do siebie. Nagle ten ktoś przyspieszył kroku. Więc ja też. Mężczyzna zaczął biec. Ja też pognałam. Jednak na moje nieszczęście on był szybszy. Złapał mnie mocno za kark.
-AŁA ! - wrzasnęłam ze wszystkich sił
-nie krzycz złotko to nie będzie nic bolało
Ktokolwiek to był znał mój słaby punkt. Kiedy byłam mała i robiłam fikołki zrobiłam sobie coś z karkiem i od tej chwili to mój czuły punkt. Ale ten głos...gdzieś go już słyszałam tylko nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Facet pociągnął mnie za włosy.
-spokojnie gwiazdko to będzie tylko chwilka





